StationArea -moja historia
Janina Karcz2 min read·Just now--
Na początku wszystko wyglądało bardzo profesjonalnie. Trafiłam na reklamę inwestowania i po kilku kliknięciach odezwał się do mnie „opiekun” z platformy user.stationarea.com. Rozmowa była spokojna, bez nacisku. Tłumaczył, że to bezpieczne, że zacznę od małej kwoty i zobaczę jak to działa. Brzmiało sensownie, więc wpłaciłam pierwsze pieniądze.
Po kilku dniach pokazali mi panel inwestycyjny, raz logowałam się przez user.stationarea.com, później przez wt.stationarea.com, a potem nagle dostałam dane do User.stationarea.net. Wtedy jeszcze nie wzbudziło to moich podejrzeń. Myślałam, że to po prostu różne serwery albo aktualizacje systemu. Na koncie zaczęły pojawiać się zyski. Każdego dnia widziałam, że kwota rośnie. Dzwonili do mnie regularnie, mówili, że mam „dobrą passę” i że warto zwiększyć depozyt.
Dałam się wciągnąć. Najpierw dopłaciłam kilka tysięcy, potem kolejne. W pewnym momencie przenieśli mnie na inny panel user.myuserzone.net. Tłumaczyli, że to „bardziej zaawansowana platforma dla większych inwestorów”. Wszystko wyglądało wiarygodnie, wykresy, saldo, historie transakcji. Czułam, że naprawdę zarabiam.
W sumie wpłaciłam około 15 000 USD. To były moje oszczędności, odkładane przez długi czas. Byłam przekonana, że zaraz wypłacę część zysków i odetchnę. I wtedy zaczęły się problemy.
Złożyłam pierwszą prośbę o wypłatę. Najpierw cisza. Potem telefon, że muszę opłacić „ubezpieczenie transakcji”. Zapłaciłam. Później kolejna informacja „podatek od zysków”. Znów zapłaciłam, bo bałam się, że inaczej zablokują konto. Każda wpłata miała być tą ostatnią, po której środki zostaną odblokowane.
Nigdy nie zostały.
W pewnym momencie kontakt się urwał. Telefony przestały dochodzić, maile bez odpowiedzi. Panel nadal pokazywał środki, ale nie mogłam zrobić nic. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że zostałam oszukana. Pamiętam ten moment bardzo dokładnie. Siedziałam przed komputerem i patrzyłam w ekran, nie wierząc, że właśnie straciłam 15 tysięcy dolarów. Byłam wściekła, ale przede wszystkim czułam ogromny wstyd. Obwiniałam się, że dałam się nabrać.
Po kilku dniach zaczęłam szukać informacji i okazało się, że nie jestem jedyna. Trafiłam na osoby, które przeszły dokładnie to samo. Wtedy zdecydowałam się działać. Skontaktowałam się z kancelarią specjalizującą się w odzyskiwaniu środków od fałszywych brokerów. Nie było łatwo, ale ruszyły procedury, zgłoszenia i działania prawne.
Dziś mogę powiedzieć, że część pieniędzy już udało się odzyskać. To jeszcze nie wszystko, ale po raz pierwszy poczułam ulgę i nadzieję, że nie wszystko stracone. Sprawa nadal trwa i walczę dalej.
Jeśli ktoś znalazł się w podobnej sytuacji, nie zostawajcie z tym sami. Ja działam z kancelarią pod numerem 722-359-640 i naprawdę widać efekty. Gdybym wiedziała wcześniej to, co wiem teraz, uniknęłabym wielu nerwów i strat.
Piszę to, bo wiem jak łatwo dać się wciągnąć i jak trudno potem się z tego podnieść. Jeśli widzicie domeny user.stationarea.com, wt.stationarea.com, User.stationarea.net czy user.myuserzone.net , uważajcie. Ja zaufałam i zapłaciłam za to bardzo wysoką cenę.